
link do przepisu z którego skorzystałam : http://fashionmuffin.pinger.pl/m/9124057/stary-jak-piernik
i przekopiowany :
Piernik z bakaliami :
Potrzebujemy:
2 szklanki mąki
1 szklanka cukru
2 łyżki miodu
1 kostka margaryny (250 g)
3 jajka
1 szklanka mleka
3 łyżki kakao
2 łyżki przyprawy korzennej do piernika
szczypta gałki muszkatołowej
1 ½ łyżeczki proszku do pieczenia
150 g śliwek suszonych
150 g moreli suszonych
Piekarnik rozgrzewamy do 170st.
Margarynę rozpuszczamy w garnku. Dodajemy cukier, kakao, przyprawy i zestawiamy z ognia. Miksujemy mleko z jajkami i dodajemy do masy. Przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia dodajemy do garnka i miksujemy na gładką masę.
Suszone owoce mieszamy w miseczce z łyżką mąki (owoce nie pójdą na dno ciasta).
Keksówkę wykładamy papierem do pieczenia, wylewamy masę i wstawiamy do piekarnika.Pieczemy minimum godzinę sprawdzając patyczkiem czy ciasto jest już suche. W moim piekarniku piernik siedzi koło 75min.
Gdy ciasto trochę przestygnie zawijamy je szczelnie folią aluminiową i owijamy w torebkę. Ciasto przechowujemy aż do świąt w lodówce.
A mój miał się następująco :
2 szklanki mąki
1 szklanka cukru
2 łyżki miodu
250 g margaryny
3 jajka
1 szklanka mleka
3 łyżki kakao
2 łyżki przyprawy korzennej do piernika (całe opakowanie)
szczypta gałki muszkatołowej
1 ½ łyżeczki proszku do pieczenia
Co do wykonania to leciałam zgodnie z instrukcją powyżej (pomijając część o bakaliach), ale zauważyłam też, że pominięto moment w którym należy dodać miód! Jako, że po zrobieniu wszystkiego (przed wlaniem do foremek) się zorientowałam, dodałam miód dopiero na sam koniec, dokładnie wymieszałam(myślę jednak że rozsądnie będzie dać miód w momencie wsypania cukru z przyprawami do margaryny, kiedy wszystko jest jeszcze ciepłe). U mnie w piecu pierniki stały dokładnie godzinę.
No i co do zdjęć, to było to tak...
Z racji mojego lenia wielkiego użyłam foremek do pieczenia które będzie można wywalić, trochę zmywania mniej ;-)
Te foremki to duże do pasztetu niby :D Ale nadały się idealnie
Margaryna
Trochę się bałam dawać kakao, żeby nie wyszedł mi murzynek, więc dałam troszkę mniej
A taka przyprawa poszła mi cała
Wyszła z tego taka ciemna breja
Jajka z mlekiem "zmiksowałam"
I zmieszałam z gęstą breją
A po wymieszaniu mąki z proszkiem do pieczenia - dodawałam po trochu mieszając cały czas
I ostatecznie masa wyszła mi dość jasna bo taka o
Przed rozlaniem w foremki domieszałam jeszcze tego nieszczęsnego miodu...
Już wiem, żeby na drugi raz dać trochę więcej ;-)
Pasztetowe foremki wyłożyłam tak czy siak papierem do pieczenia i wlałam do 3/4 wysokości ciasto piernikowe (zostało jeszcze na dwie babeczki ;-))
A po godzinie siedzenia w piecu...
Tak upieczone cudeńka po ostygnięciu zawinęłam w folie aluminiową, reklamówkę i wstawiłam do lodówki.
Zjadłam tą muffinkę co zrobiłam zaraz po upieczeniu i muszę przyznać, że dobre ciasto :-) Muszę na następny rok zrobić własną przyprawę korzenną, bo ta wypadła jak dla mnie za słabo, no i dałabym więcej miodu na drugi raz. Uaktualnię wpis przed świętami jak się zdecyduje czy dekorować czy nie i zdam relację jak smakuje po 3 tygodniach leżakowania ;-)
a po 3 tygodniach...
razem z zbyt dużą szarlotką z budyniem w tle przed imprezą urodzinową
Muszę przyznać, że piernik zarówno po 3 jak i 4-rech tygodniach jest przepyszny i mam na myśli prawdziwe niebo w gębie! Kto pierniki lubi a nie zrobi za rok ten trąba, przepis oceniam na w pełni zasłużone 5/5. Żałowałam, że na święta nie zabrałam obu bo pierwszy poszedł w oka mgnieniu, a mama Mojego uznawana za genialną kucharkę ćwierkająco zachwycając się poprosiła o przepis(!), tak więc mogę polecić jeśli ktoś chce zrobić wrażenie również ;-) Przeeepyszny! Polecam po stokroć!
A na przyszły rok przetestuję też przepis na domową przyprawę korzenną ;-)
...W końcu też dołączam do jakiejś akcji na Mikserze ;-)
Smacznego,
A.
jak to fajnie wszystko obfotografowane!:) super :)
OdpowiedzUsuńbardzo dziękuję :)
UsuńHej. Nominowałyśmy twojego bloga do "liebster blog". Pytania zobacz sobie u nas blogu:)
OdpowiedzUsuń