Rzadko jak widać piekę albo robię jakieś desery, ale po natknięciu się na ten przepis i zauroczona zdjęciami na stronie musiałam go wypróbować! Maliny, cynamon, mała tarta, mniam! ;-)
Link do przepisu z którego skorzystałam : http://artkulinaria.pl/magia-gotowania/przepisy/tartaletka-z-kremem-patissiere-i-malinami
Polecam stronę, przepisy przepięknie sfotografowane, kilka pozytywnych recenzji też jest pod każdym chyba, warto zajrzeć na pewno ;-)
A! I przepis :
Składniki na ciasto kruche:
225 g mąki
szczypta soli
50 g cukru pudru
125 g masła
1 żółtko
2 łyżki wody
Składniki na krem pâtissière:
250 ml mleka
pół łyzeczki sproszkowanego cynamonu
3 żółtka
50 g cukru
2 łyzki mąki ziemniaczanej
2 łyżeczki masła
świeże maliny
Przygotowanie:
Piekarnik ustawiamy na pieczenie góra/dół (bez termoobiegu) i nagrzewamy do temp. 170ºC.
225 g mąki
szczypta soli
50 g cukru pudru
125 g masła
1 żółtko
2 łyżki wody
Składniki na krem pâtissière:
250 ml mleka
pół łyzeczki sproszkowanego cynamonu
3 żółtka
50 g cukru
2 łyzki mąki ziemniaczanej
2 łyżeczki masła
świeże maliny
Przygotowanie:
Piekarnik ustawiamy na pieczenie góra/dół (bez termoobiegu) i nagrzewamy do temp. 170ºC.
Ciasto kruche:
na stolnicę przesiewamy mąkę z cukrem pudrem i solą. Dodajemy zimne
masło i siekamy do uzyskania konsystencji kaszy. Całość szybko, ale
dokładnie zagniatamy z żółtkiem i 2 łyżkami wody. Ciasto wkładamy na 30
minut do lodówki.
Krem pâtissière:
Krem pâtissière:
Mleko
zagotowujemy z cynamonem, a następnie przecedzamy. Osobno ubijamy żółtka
z cukrem i mąką ziemniaczaną, a po uzyskaniu gładkiej masy dolewamy do
niej powoli gorące mleko, cały czas ubijając. Dokładnie wymieszaną
zawartość miski przelewamy do garnka i podgrzewamy na małym ogniu cały
czas mieszając, aż do zgęstnienia masy. Najlepszy efekt osiągniemy,
kiedy na etapie podgrzewania masę mleczno-żółtkową będziemy miksować -
gwarantuje nam to nie powstawanie grudek podczas gęstnienia masy.
Odstawiamy na bok i dodajemy masło, mieszamy dokładnie.
Po schłodzeniu kruche ciasto wyjmujemy z lodówki i wałkujemy na grubość 3 mm. Wykładamy ciastem foremki na tartaletki i lekko dociskamy. Każdą foremkę z ciastem przykrywamy kawałkiem folii aluminiowej, dociskamy i podnosimy jej brzegi, a następnie wsypujemy ryż lub kaszę, która posłuży nam do pieczenia "na ślepo". Wstawiamy do nagrzanego piekarnika na 20-25 minut i pieczemy na jasnozłoty kolor. Wyciągamy z piekarnika i zdejmujemy folię aluminiową z ryżem. Temperaturę piekarnika zwiększamy do 200ºC. Na każdą tartaletkę wykładamy łyżką krem pâtissière mając na uwadze, że jego poziom podniesie się po dodaniu do masy malin. Na wyłożony krem nakładamy maliny i leciutko dociskamy. Wkładamy do piekarnika na około 10 minut.
Upieczone tartaletki studzimy, a następnie wyciągamy z foremek.
Po schłodzeniu kruche ciasto wyjmujemy z lodówki i wałkujemy na grubość 3 mm. Wykładamy ciastem foremki na tartaletki i lekko dociskamy. Każdą foremkę z ciastem przykrywamy kawałkiem folii aluminiowej, dociskamy i podnosimy jej brzegi, a następnie wsypujemy ryż lub kaszę, która posłuży nam do pieczenia "na ślepo". Wstawiamy do nagrzanego piekarnika na 20-25 minut i pieczemy na jasnozłoty kolor. Wyciągamy z piekarnika i zdejmujemy folię aluminiową z ryżem. Temperaturę piekarnika zwiększamy do 200ºC. Na każdą tartaletkę wykładamy łyżką krem pâtissière mając na uwadze, że jego poziom podniesie się po dodaniu do masy malin. Na wyłożony krem nakładamy maliny i leciutko dociskamy. Wkładamy do piekarnika na około 10 minut.
Upieczone tartaletki studzimy, a następnie wyciągamy z foremek.
Teoretycznie przepis wygląda na skomplikowany, dużo pisania i w ogóle, a w rzeczywistości?
Wiadomo, że "sekretem" kruchego ciasta jest to, żeby masło pozostało zimne podczas jego wyrabiania. To chyba jest nazwijmy to najtrudniejsze w całym przepisie. Jednak jak ktoś się tego boi strasznie, to jakiś czas temu wypatrzyłam gotowe kruche ciasto w Lidlu, zaraz obok gotowego francuskiego, za niecałe 4zł na pewno. Ja tym razem zrobiłam osobiście, swoje własne.
Jak dla mnie ciasto to ciasto, mieszasz, zagniatasz bardziej energicznie lub leniwie i jest.
Ale jak ktoś nie wie, u mnie proces wyglądał tak
i do lodówki. a po wyjęciu jak się ochłodzi - wałkujemy. podane jest w przepisie że na 3mm ciasto, ale jak dla mnie i moich foremek było to stanowczo za grubo.
Później pieczemy "na ślepo". wkładamy papier do pieczenia do wnętrza, wsypujemy fasole i do piekarnika ;) ja zamiast fasoli miałam troche ryżu, także mało bo mało ale trochę wyrosły.
Słowo co do kremu... nie robiłam za dużo zdjęć, jakoś mi się zapomniało, ale polega to mniej-więcej na wrzuceniu wszystkiego do gara w odpowiedniej kolejności. Chyba proste?
Mój krem nie wyszedł tak cudnie żółciutki jak w przepisie z którego korzystałam, zaszalałam z cynamonem najwyraźniej ;-) Także cynamonu polecam dodawanie płaskich łyżeczek.
taki krem mi wyszedł (powinnam też dodać chyba troszkę więcej mleka)
a tu napełnianie upieczonych "na ślepo" babeczek
i efekt końcowy - tadaaa! ;-)
Kruche ciasto gdyby było trochę cieńsze na prawdę byłoby przepyszne, w kremie mimo że lubie cynamon, było go jednak odrobinę za dużo ;-)
Przepis polecam wypróbować póki jeszcze mamy świeże maliny :-)
Smacznego,
A.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz